Pierwszą rzeczą, którą tu zauważysz, nie jest wielkość, tylko zapach: ciepłe kakao, rozpuszczona czekolada i ta słodka, piekarnicza woń, która sprawia, że cały ten różowy budynek od razu wprawia w radosny nastrój. Zamiast przechodzić obok szklanych gablot, dostajesz do ręki narzędzia, czekoladę i zadanie, które masz z nimi wykonać.
Muzeum Czekolady w Wiedniu powstało po to, by zmienić czekoladę z pakowanej pamiątki w historię, której można doświadczyć na własnej skórze. Nie chodzi tu o ogromną kolekcję, ale o to, żeby pokazać, jak kakao przeszło od rytualnego napoju do codziennej przyjemności, a potem dać ci szansę na samodzielne przygotowanie trzech tabliczek pod okiem czekoladnika.
Korzyść jest cudownie namacalna: wychodzisz stąd z poplamionymi palcami, lepszym wyobrażeniem o tym, z czego składa się czekolada, oraz własnymi wyrobami zapakowanymi w pudełko na później.
Pomiń to, jeśli: szukasz dużego, tradycyjnego muzeum albo szczegółowej wycieczki po fabryce z technicznymi szczegółami.